2006-07-26 17:01:56 >> 15. Move Mój nowy pokoik, tam mnie szukać: Astarte van Goth skomentuj (1) 2006-07-26 13:40:13 >> 14. Odrodzenie Otaczam się agresywnym techno industrialem UnterNull i TamTrum, na zmianę ze spokojnym, drżącym na wietrze śpiewem panny Groniec i panny Yang. "Tam czuła jest noc, namiętne są sny i jesteś tam Ty..." DeathRock Madness było czarujące. Wyfreakowana ekstrawagancja, mroczny przepych, wściekły wygląd i ekstatyczna zabawa dopóki noc nie odeszła spłoszona pierwszymi promieniami z wolna wyłaniającego się lśniącego czerwienią słońca. Magiczni ludzie topiący noc w szklance alkoholu i death rocku, zimny, wilgotny loch, pełen czarnych istot oddających się sobie, muzyce, tańcowi. Tak pięknie potworni, przerażająco ujmujący, że mogłabym trwać wśród nich na wieki. Płochliwe spojrzenia pseudomodnych dziewczynek i ich pseudoślicznych chłopaczków, kierujące się na te dziwne pary były prawdziwym balsamem dla oka i dawały specyficzny rodzaj satysfakcji, który objawiał się chichotem. Najchętniej rozorałabym im te buźki czarnymi do bólu, długimi paznokciami. I pierwszy raz od dawna poczułam się wolna, poczułam się szczęśliwa. Czułam się pięknie niepodległa, nastawiona na siebie i na dziką zabawę, a strojąc się upiornie, zgubiłam po drodze strach. Mini z czarnego lacku, piętrowo poupinane włosy, kocie oczka, podwiązki, mnogość fishnetów, ćwieki, top z czarnego skaju, i czułam się dokładnie tak, jak chciałam. Rysując czarne kreski na powiekach moich nowopoznanych towarzyszy, uznałam, że zagranie było jak najbardziej właściwie. Piękni nieznajomi, death rock, orgia. GothPunk, Postpunk, Death rock, odpływam... Gorgonas, Naughty Zombies, o bogowie, ja umieram z rozkoszy! Czuję, jak rozlewa się we mnie lepka przyjemność, czuję jak płonę między udami, objęta przez bladego mężczyznę o czarnych ustach i powiekach... Było cudnie. Będzie jeszcze lepiej. W mojej duszy grają dźwięki renesansu. Błogie uczucie odrodzenia, zapowiedź szczęścia, wiem, że się odradzam. Połyskując czarny lack w szafie przypomina, że to, co się zdało nie było słodko-krwawym snem, a realnie pięknym folgowaniem szczęściu. Jestem nienasycona. Christfuck i egzystencjalna proza Hrabala. skomentuj (6) |